Traktowałam moją przyszłą teściową uprzejmie, lecz ona od samego początku nie darzyła mnie sympatią. Starałam się trzymać na dystans, nigdy nie byłyśmy sobie bliskie.

Sześć miesięcy po tym, jak zamieszkaliśmy z Mikołajem, dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Wtedy postanowiliśmy się pobrać i dopiero po złożeniu wniosku w urzędzie stanu cywilnego powiedzieliśmy o tym naszym bliskim.

Nasi rodzice jeszcze się nie znali, więc razem z Mikołajem postanowiliśmy zaprosić wszystkich do naszego domu, aby przed ślubem nasi bliscy lepiej się poznali.

Szczerze mówiąc, spotkanie przebiegło w niezbyt miłej atmosferze. Rodzice Mikołaja zaczęli rozmawiać z nim o pewnych rodzinnych sprawach, co było według mnie dziwne i nie na miejscu, zresztą moi rodzice nie musieli wiedzieć takich rzeczy.

Do ślubu został miesiąc, ale przez cały ten czas teściowa nastawiała syna przeciwko mnie. Prosiła go, żeby ze mną zerwał, zanim będzie za późno. Tydzień przed ślubem zdała sobie sprawę, że nic nie uda jej się zmienić.

Zaakceptowała to. Któregoś razu zawołała mnie i powiedziała następujące: „Zapomnijmy o tym, co było wcześniej i spróbujmy się dogadać” - najwyraźniej w ten oto sposób chciała przeprosić. Przyjęcie weselne było skromne, ale bez awantur niezadowolonej teściowej, co bardzo mnie cieszy.

Życie po ślubie

Podczas gdy czekałam na przyjście na świat mojej córki, nie mogłam patrzeć na teściową. Nawet jej rozmowy telefoniczne z synem irytowały mnie. Nie potrafię wyjaśnić tego, co czułam.

Kiedy urodziła się Nikola, teściowa odwiedzała nas sporadycznie. Ale nawet te nieliczne wizyty z trudem znosiłam. Nie potrafiłam patrzeć na to, jak stoi przed łóżeczkiem i bawi się z moją córką. Milczałam, nic jej nie mówiłam.

Kiedy Nikola miała 6 miesięcy, ciągle chciała być na rękach. Przyjechaliśmy do domu rodziców mojego męża, aby mogli pobawić się ze swoją wnuczką.

Nikola ząbkowała, więc była niespokojna i nie chciała usiedzieć w miejscu. W pewnym momencie teściowa zabrała mi dziecko z rąk ze słowami: „Twoja mama nic nie potrafi zrobić”.

Córka chciała do mnie, więc przez pół godziny siedziała spokojnie, a potem teściowa poprosiła mnie, żebym pozwoliła jej poniańczyć wnuczkę. Odmówiłam i się uśmiechnęłam. Teściowa nie potrafi zachować się odpowiednio, więc odwróciła się i poszła do kuchni.

Zaczęłam usypiać córkę i słyszę, jak teściowa krzyczy, że jestem beznadziejna, że muszą mnie tolerować. Mąż oczywiście zawołał mnie by porozmawiać. Nie miałam nic przeciwko, chciałam spokojnie porozmawiać.

Teściowa krzyczała, że nie będzie ze mną rozmawiać i w ogóle, że nie będzie się już wtrącać w nasze życie. Po tej sytuacji, dwa tygodnie później było przyjęcie urodzinowe brata mojego męża, na które nie poszłam, bo nie chciałam nikogo wkurzać, zresztą karmiłam dziecko piersią.

Wtedy mój mąż musiał wysłuchiwać, jaką okropną jestem osobą. Od tamtej pory teściowa ciągle pyta, czy nadal karmię Nikolę piersią, żebym mogła przyjechać razem z nią. A ja mam ich po prostu dość. Najbardziej ubolewam nad tym, że w takiej sytuacji cierpi niewinne dziecko.

Główne zdjęcie: youtube