- Nie rozmawiamy z mamą od trzech miesięcy! - opowiada trzydziestopięcioletnia Alicja. - Zablokowałam ją wszędzie, umieściłam na czarnej liście, a co najważniejsze, przestałam pomagać jej finansowo... Teraz płacę tylko za jej mieszkanie, a raz na miesiąc zamawiam dostawę jedzenia, wszystkie ciężkie rzeczy: kasze, olej roślinny, cukier. I to wszystko.

Niech sama płaci za wszystkie swoje zachcianki, albo z nich zrezygnuje... Wiesz, znosiłam, że przez całe życie traktowała mnie, jakbym była najgorsza. Ale teraz tak samo traktuje swoją wnuczkę! Tego nie mogę wybaczyć…

Nie można powiedzieć, że Pani Julia nie kocha swojej córki. Ona ją kocha. Ale na swój sposób. Nie mają bliskich relacji, nigdy nie rozmawiały o ważnych sprawach. Pani Julia zawsze krytykuje córkę, wtrąca się w jej życie, mimo że Alicja jest już mężatką i matką - wychowuje pięcioletnią córkę.

- Cóż, właściwie przez długi czas myślałam, że to normalne, moja mama martwi się o mnie, chce dla mnie jak najlepiej! - opowiada Alicja. - Dopóki nie usłyszałam, jak mama mojej przyjaciółki beszta ją za to, że wzięła dodatkową pracę na weekend. „Nie rób tego, będzie ci ciężko, w weekend lepiej odpocząć...”.

Moja mama ani razu nie powiedziała mi - odpocznij, nie rób tego! Wręcz przeciwnie, zawsze mówi: dlaczego siedzisz, dlaczego nic nie robisz, ja w twoim wieku w ogóle nie siedziałam. Po co ona to mówi? Przecież wszystko pamiętam...

Ostatnio Alicja zaczęła inaczej traktować swoją matkę. Wcześniej zawsze szukała powodów dlaczego ona tak się zachowuje wobec niej, starała się zasłużyć na jej miłość i uwagę, ale teraz zaczęła zdawać sobie sprawę, że to na próżno.

Ogólnie rzecz biorąc, nie ma co winić mamy: wychowała córkę tak, jak potrafiła. Dała córce wykształcenie. Przynajmniej za to jest jej wdzięczna.

Pani Julia nie jest zbyt dobrą babcią, nie opiekowała się swoją wnuczką Laurą, gdyż jeszcze przed jej narodzinami ostrzegła córkę, że „już wychowałam córkę, chce odpocząć”. Jednak ostatnio zwróciła swoją uwagę na Laurę i zaczęła zapraszać ją w gości do siebie od czasu do czasu.

- W lato mieliśmy sytuację awaryjną! - opowiada Alicja. - Musiałam zostać dłużej w pracy, mieliśmy ważne spotkanie, więc nie mogłam wyjść punktualnie. Nie zdążyłabym do przedszkola na czas, żeby odebrać dziecko! Zastąpić mnie tego dnia nikt nie mógł - teściowa była umówiona do lekarza, mąż też w pracy, miał mnóstwo rzeczy do zrobienia.

Zadzwoniłam do mamy, mówię do niej - zabierz proszę Laurę dzisiaj z przedszkola, zostań z nią przez godzinę, mamy awaryjną sytuację, nikt inny nie może. Przedszkole jest blisko jej domu, piętnaście minut na piechotę, albo można tam dojechać tramwajem... I możesz sobie wyobrazić, że odmówiła - nie, nigdzie nie idę, po prostu nie chcę: na zewnątrz jest zimno i pada! Ogólnie rzecz biorąc, nie muszę...

W końcu wnuczkę odebrała teściowa, do której Alicja zadzwoniła po rozmowie z matką - zrezygnowała z wizyty u lekarza, wzięła taksówkę i pojechała do przedszkola.

- Nie czułam się z tego powodu zbyt dobrze! - wspomina Alicja. - Pani Klaudia zawsze nam pomaga, opiekuje się naszym dzieckiem. Zajęła się w końcu swoim zdrowiem i wydarzyła się taka sytuacja...

Ale nawet nie z tego powodu Alicja była niezadowolona i obrażona na swoją mamę.

- Tego dnia wieczorem moja mama dzwoni, o godzinie dwudziestej pierwszej, i pyta spokojnie: „To co, odebrał ktoś dzisiaj w końcu Laurkę, czy nie?”. Wyobrażasz to sobie? Gdy ona potrzebuje pomocy, to ja od razu pędzę do niej! Rozwiązuję jej problemy, pomagam, wspieram, daję pieniądze. A ona nie może wyjść z domu, gdy poprosiłam ją o pomoc. Ponieważ pada... Nie jesteśmy jej potrzebne, ani ja, ani wnuczka...

Alicja zablokowała matkę wszędzie, gdzie tylko mogła i nie kontaktowała się z nią od połowy sierpnia. Wcale nie żałuje swojej decyzji, wręcz przeciwnie, uważa, że coś takiego należało zrobić już dawno temu.

Gdy Pani Julia zorientowała się, że jej córka nie odbiera telefonu, zaczęła dzwonić do zięcia. Płacząc, narzekając na córkę, którą wychowała, odmawiając sobie wszystkiego, prosi zięcia o pomoc w pogodzeniu się.

- No pewnie - uśmiecha się Alicja. - Cały czas mnie wykorzystywała - ciągle coś potrzebowała. Albo taksówką gdzieś pojechać, ponieważ nie może z jakiegoś powodu pojechać autobusem, potem w mieszkaniu posprzątać, więc przychodziła do niej kobieta, która sprząta u nas w domu, potem na działce coś trzeba zrobić... Ale teraz to już nie są moje problemy...

Ale mąż Alicji, Patryk, uważa, że żona powinna pogodzić się ze swoją matką. On ma zupełnie inne relacje ze swoją matką, więc nie rozumie swojej żony. Nie można tak się zachowywać wobec własnej matki! - mówi Patryk.

- Zadzwoń do matki! - Patryk mówi to do żony każdego dnia. - To twoja matka. Ona cię kocha! Jest smutna, że nie może się z tobą skontaktować! Nie powinnaś być taka okrutna. Ona cię wychowała, a ty... Czy będzie ci miło, jeśli twoja córka kiedyś ci to zrobi? Przecież wszystko widzi, potem będziemy się martwić i zastanawiać się co mamy zrobić... Nie możesz tego zrobić swojej matce! No dalej, zadzwoń. Zadzwoń dzisiaj, dobrze? Ona czeka...

Ta rozmowa ciągle się powtarza, więc Alicja nie może zrozumieć co ma zrobić, by jej mąż przestał o tym mówić.

Czy mąż ma prawo naciskać na żonę w takiej sprawie? Czy może ma rację i nie można zachowywać się w ten sposób?

Główne zdjęcie: youtube